Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotografia cyfrowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotografia cyfrowa. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 stycznia 2018

Podpis pod zdjęciem

Podpis pod zdjęciem nie jest oczywiście elementem kompozycji. Odgrywa jednak dużą rolę w odbiorze przez widza. Dobry opis, czytelny, ułatwia widzowi odbiór treści przekazywanych przez zdjęcie. Natomiast zły opis może wypaczyć intencje autora, wprowadzić w błąd bądź pozbawić sensu kompozycję, czyniąc dobre zdjęcie bezużytecznym i niezrozumiałym.

Fotografia naukowa i użytkowa

W przypadku zdjęć naukowych, np. entomologicznych, spotykamy zwłaszcza wśród amatorów infantylne i nic nie mówiące podpisy w stylu: jakiś motylek, czy jakiś robaczek. Taki podpis pod zdjęciem przekreśla całkowicie jego wartość i świadczy o autorze bardzo źle. Również w przypadku fotografii technicznej podpis ma takie znaczenie; nie wystarczy dobrze sfotografować układ pomiarowy wobuloskopu, ale również należy podpisać, co i w jaki sposób jest mierzone na zdjęciu. Oczywiście fotograf nie musi wiedzieć wszystkiego, ale jeśli fotografujemy coś dla kogoś, tym bardziej jeśli jesteśmy amatorami, to znaczy miłośnikami fotografii, powinniśmy dowiedzieć się, co jest na naszym zdjęciu, aby bezbłędnie przybliżyć przedmiot widzowi.

Paź królowej (Papilio machaon)


Fotografia estetyczna

Tutaj najlepiej jeśli zdjęcie nie potrzebuje podpisu i bez niego jest jednoznaczne. Wtedy podpis np. pod zdjęciem przedstawiającym górnika, to znaczy człowieka w ubraniu roboczym, z kilofem, umorusanego węglem, jest zbędny. Więcej, podpis pod takim zdjęciem brzmiący: górnik, jest rażący oczywistością. Jeśli jednak na myśli mamy jakiegoś konkretnego górnika i podpiszemy go imieniem lub imieniem i nazwiskiem, stanowiskiem, lub opisem czynności, którą ten górnik wykonuje na zdjęciu, taki opis ma sens i wprowadza nowe informacje.

Abstrakcje

W poszukiwawczej fotografii kreatywnej, operującej w większym stopniu grą plam, fakturą, niż dosłownym obrazem, raczej unika się podpisów. Pozwala się widzowi na jak najbardziej dowolną interpretację dzieła.

Seria zdjęć

Zwielokrotnienie motywu podstawowego zdjęcia ułatwia widzowi właściwe odczytanie treści serii, zatem często seria zdjęć nie wymaga dodatkowego opisu, chociaż czasem może naprowadzić widza na właściwą interpretację.

Jeden z cykli pochodzący z wystawy pod tytułem "Puste miejsca"


Fotoreportaż

W tym przypadku podpis jest bardzo ważny, a niejednokrotnie jest rozbudowany. Zawiera uzupełniające informacje dotyczące np. miejsca wydarzenia, czasu czy głównych bohaterów. Również istotny jest w fotoreportażu tytuł. Powinien być możliwie krótki, najlepiej jednowyrazowy.

Bibliografia:
Paweł Wójcik, Kompozycja obrazu fotograficznego, Warszawa 1990

niedziela, 7 stycznia 2018

Cyfrowe parametry obrazu fotograficznego

Fotografia w postaci cyfrowej posiada parametry określające jej wielkość - chodzi o rozdzielczość i wielkość fizyczną. Zanim przejdę do do tych parametrów, postaram się przybliżyć, w jaki sposób fotografia jest zapisywana jako plik cyfrowy. W przypadku plików zdjęć mamy do czynienia z grafiką rastrową, a to z kolei oznacza, że obraz jest stworzony na postawie siatki pionowo-poziomej odpowiednio kolorowanych pikseli na monitorze bądź innym urządzeniu wyjściowym, np. na wydruku z drukarki. Oczywiście opisana metoda przedstawia zapis obrazu nieskompresowanego. W rzeczywistości jest to nieco bardziej skomplikowane, nam chodzi jednak o zasadę.
Wracając do fotografii, nasz plik cyfrowy ma rozdzielczość w pikselach, posiada również rozdzielczość dpi (dla druku), ppi (wyświetlaną na monitorze), oraz ma też fizyczną wielkość np.: w centymetrach.
Jak to ugryźć? W zasadzie jest to proste. Posiadając dwa z powyższych parametrów możemy obliczyć trzeci. Podsumowując:


  • Rozdzielczość w pikselach
  • Rozdzielczość dpi (dot per inch) lub ppi (pixel per inch) 
  • Wielkość fizyczna


Przykład: mamy kwadratowy obrazek, który wydrukowany będzie miał wielkość fizyczną 25,4 cm x 25,4 cm. Dla równego rachunku użyję wielokrotności cala przeliczonego na centymetry. Więc mamy pierwszy parametr: wielkość fizyczną. Teraz zakładamy, że skoro chcemy zdjęcie wydrukować, to powinniśmy użyć rozdzielczości, czy może w tym przypadku lepiej użyć określenia gęstości zadruku 300 dpi czyli 300 punktów na cal. I teraz każdy cal długości krawędzi naszego obrazka ma 300 punktów, długość boku ma 25,4 cm a więc 10 cali, co oznacza, że nasz obrazek ma rozdzielczość 3000 px x 3000 px.

Proste?

To teraz odwrócimy zadanie. Mamy zdjęcie z aparatu Nikon D3100 w pełnej rozdzielczości dla tego modelu (4608 px x 3072 px) i chcemy wiedzieć, jaki maksymalnie uda nam się wydrukować obrazek z zachowaniem rozdzielczości dpi nie mniejszej niż 300. Dzielimy krawędź przez wartość zadanej rozdzielczości dpi. Wychodzi 15,36 x 10,24. Ale to jeszcze nie są centymetry. To dopiero cale. Należy przeliczyć na centymetry, więc mnożymy przez 2,54. Wychodzi 39,01 cm x 26,01 cm. Więc powyższym aparatem jesteśmy w stanie wykonać całkiem duże odbitki bądź wydruki z zachowaniem doskonałej jakości.

Parametry tego samego pliku graficznego przy rozdzielczościach dpi: 72 (typowa do wyświetlania na ekranie) oraz 300 (do druku). Jak widać zmienia się fizyczna wielkość obrazu.

środa, 6 grudnia 2017

Odległość hiperfokalna

Zasięg ostrości sięgającej od płaszczyzny ostrego nastawienia w stronę kamery można wydatnie zwiększyć, gdy pozna się jedną z istotnych cech obiektywu. Jeśli mianowicie, mając zamiar fotografować np. krajobraz, nastawimy obiektyw przy całkowicie otwartej przysłonie na "nieskończoność", zauważymy, przyglądając się obrazowi na matówce kamery, iż z wyjątkiem przedpola, tego, co znajduje się w pewnej, stosunkowo niewielkiej, odległości od aparatu, cała reszta jest ostra. Tę właśnie odległość od kamery do miejsca, gdzie zaczyna się strefa ostrości, sięgająca w głąb obrazu, nazwano odległością hiperfokalną(...)


- czytamy w książce Zbigniewa Pękosławskiego Fotografia w praktyce amatorskiej.

Problem jest stosunkowo prosty, a jednak trudno jest znaleźć to zagadnienie wyjaśnione w sposób wystarczająco klarowny.
Chodzi o zdjęcia krajobrazowe, gdzie na pierwszym planie mamy obiekt całkowicie ostry, a zarazem tło jest również ostre. Efekt taki możemy osiągnąć zwiększając użyteczną głębię ostrości, ustawiając ostrość nie na nieskończoność, tylko bliżej. Myślę że zagadnienie wyjaśni najlepiej rysunek z cytowanej wyżej książki:

W aparatach cyfrowych przyda się podgląd na żywo. Aby dopasować odpowiednio parametry będziemy musieli regulować manualnie ostrość i ewentualnie korygować wartość przysłony tak aby wszystko czego potrzebujemy znalazło się w płaszczyźnie ostrości.
Analogowe aparaty sprawę nam ułatwiają. Na obiektywach aparatów analogowych jest ściąga, wszystko stanie się jasne jak tylko rzucimy okiem na kilka obrazków poniżej:
Przy maksymalnie przymkniętym obiektywie ostro zarejestrowane będzie wszystko w odległości od 0,6 m od aparatu (obiektyw PORST WW-MACRO 1:2,8/28 mm)

Przy maksymalnie przymkniętej przysłonie płaszczyzna ostrości zaczyna się już od 35 cm do nieskończoności (obiektyw MIR-20M 1:3,5/20 mm).
Przy maksymalnie przymkniętej przysłonie ostrość złapiemy od 3 m od obiektywu (obiektyw PORST COLOR REFLEX 1:1,2/50 mm).

Jak widać na powyższych przykładach, im krótsza ogniskowa obiektywu, tym większa głębia ostrości. Do zdjęć krajobrazowych najlepiej nadają się szerokokątne obiektywy.
Przy aparatach cyfrowych, zwłaszcza tych starszych, musimy zadbać o czystość matrycy, inaczej przy mocniej przymkniętej przysłonie czeka nas plamkowanie w Photoshopie.
Poniżej mamy przykład fotografii wykonanej z wykorzystaniem opisywanej cechy obiektywu:
Nie jest to wybitna praca, raczej jest to materiał pokazowy. Kępka zboża rosnąca na balocie na pierwszym planie znajdowała się poniżej 0,5 metra od obiektywu, a mimo to wszystkie plany są jednakowo ostre. Nikon D50 z obiektywem kitowym Nikkor 18-55 mm ustawionym na 18 mm (ekwiwalent 27 mm dla pełnej klatki). Obiektyw przymknięty do f22, ze względu na wiek i czystość matrycy musiałem plamkować, głębia ostrości w tę stronę też działa. Ostrość ustawiłem jakoś na odległość około 2 metrów.

Bibliografia:
Zbigniew Pękosławski, Fotografia w praktyce amatorskiej, Warszawa 1977

środa, 15 listopada 2017

Fotografowanie zwierząt od strony etyki

Samopoczucie fotografowanego

Fotografując zwierzęta w pierwszej kolejności należy zadbać o ich dobre samopoczucie. W przypadku dzikich zwierząt z pewnością oznaczać to będzie nie zwracanie na siebie uwagi, fotografowanie z ukrycia w środowisku naturalnym najlepiej w sposób taki, aby zwierzęta nie miały świadomości, że je obserwujemy. W przypadku zwierząt domowych zadanie jest łatwiejsze, ale nie zawsze. Problem może wystąpić np. w przypadku koni, które z natury są płochliwe (końmi zajmę się w osobnym wpisie). Psy i koty z zasady nie boją dźwięku migawki i dobrze czują się w towarzystwie człowieka; tym samym są najłatwiejszymi modelami.


Bezpieczeństwo

W przypadku dzikich zwierząt niedopuszczalna jest jakakolwiek interwencja, która spowoduje zmniejszenie bezpieczeństwa danego osobnika. To znaczy, że jeśli kępa traw osłania gniazdo z jajkami to niedopuszczalne jest jej usunięcie w celu uzyskania lepszej kompozycji.

Lampa błyskowa

Czasem jest bardzo mało światła, ja jednak nigdy nie używam lamp błyskowych, gdy fotografuję zwierzęta. Jeśli zależy mi bardzo na zrobieniu zdjęcia, używam formatu RAW, zwiększam czułość, forsuję negatyw, jednak nigdy nie używam światła błyskowego. Błysk lampy nigdy nie jest komfortowy dla oka. Ludzie w przeciwieństwie do zwierząt mają wybór, np. fotomodelka z założenia narażona jest na błyskające lampy o dużej mocy, ale godzi się na to wybierając taki zawód. Człowiek ma świadomość możliwości naświetlenia oczu, wystąpienia zapalenia spojówek itd. W przypadku zwierząt osobiście uważam że użycie flesza byłoby nieetyczne.
Zdjęcie z ukrycia. Lis wyszukuje opadłe z drzewa śliwki na asfalcie, taki to drapieżnik.

wtorek, 10 października 2017

Fotografowanie koni - wstęp

Jeśli jesteś fotografem, ale dotychczas nie miałeś do czynienia z końmi, zastanawiasz się pewnie, co cię może spotkać w pracy z koniem.
Żeby bezpiecznie fotografować konie, najlepiej poproś kogoś, kto jest obyty z końmi o pomoc. Ale nawet czyjaś pomoc nie zwalnia od zrozumienia, jak koń działa i czego można się po nim spodziewać. Zachęcam do przeczytania całego wpisu, żeby fotografować bezpiecznie.

Koń jest zwierzęciem stadnym i uciekającym

W zależności od tego, jak zwierzę jest trzymane i jakie ma doświadczenia, może różnie reagować. Jednak są cechy wspólne dla wszystkich koni. Konie bezpiecznie się czują w stadzie. Każdy ma swoją funkcję i pozycję. Jeśli wchodzisz między konie, obserwuj, jak reagują. Najlepiej w tym przypadku mieć przy boku kogoś, kto te zwierzęta zna.
Jeśli konie się wystraszą, musisz liczyć się z tym, że uciekną; przy czym koń średnio waży 500kg. Jeśli będziesz zgarbiony, niezdecydowany, uważaj - możesz zostać stratowany, bądź potrącony.


Dźwięk migawki

Jeśli fotografujesz konia zimnokrwistego na łące obok gospodarstwa, najprawdopodobnie zwierzę nie zwróci na ciebie uwagi. Jeśli jednak fotografujesz konia gorącokrwistego (w szczególności temperamentne młode konie, takie jak araby czy folbluty, które nigdy nie słyszały trzasku blaszanej migawki), prawdopodobnie się wystraszy i zacznie uciekać. Za chwilę się oczywiście zatrzyma i zawróci, żeby zobaczyć, co go wystraszyło. Najlepiej, jeśli mamy do zrealizowania jakiś projekt, odczulić wybrane konie na dźwięk migawki. To potrwa tylko chwilę, wystarczy tylko przyzwyczaić do tego dźwięku, po chwili koń przestanie reagować.
Jeśli nie wiesz, jak koń zareaguje, najpierw spróbuj wyzwolić migawkę z pewnej odległości od konia, tak żeby w razie potrzeby mógł uciec; najbezpieczniej, jeśli będziesz stał po drugiej stronie płotu.

Koń bada świat pyskiem

Zwierzak usłyszał migawkę, i nie dość, że się nie wystraszył, to jeszcze idzie w naszą stronę. Tak się dzieje, kiedy ktoś pokazuje pupilowi różne rzeczy, odczula na "straszne" przedmioty, takie jak szeleszcząca reklamówka czy pękający balonik, albo ktoś karmi konia z ręki. Zasadniczo nic się nie dzieje, nie mamy do czynienia z drapieżnikiem. Koń bada wszystko pyskiem, zatem nie zdziw się, gdy będzie próbował obwąchać aparat albo włoży nos w obiektyw i nachucha na szkło. Nic dziwnego, jeśli spróbuje ugryźć aparat, zwłaszcza jeśli był karmiony z ręki - jest przyzwyczajony do tego, że ludzie przynoszą jedzenie.
Obserwuje bacznie, wcześniej obejrzała aparat chrapami.


Z koniem nie należy się spieszyć

Jeśli chcesz robić zdjęcia koni w prawie naturalnym środowisku, konie nie mogą zwracać na ciebie uwagi. Pomoże w tym dłuższy obiektyw, ale też twoja częsta obecność w otoczeniu fotografowanych zwierząt. Czas jest twoim sprzymierzeńcem. Pojawiasz się na padoku - konie zwrócą na ciebie uwagę, przyjdą, obejrzą, ale jeśli nie masz dla nich jedzenia, nie chcesz się z nimi bawić, po chwili wrócą do swoich stadnych spraw. Po półgodzinie prawdopodobnie uda się sfotografować konie spokojnie jedzące trawę.


Zachowania stadne

Największą wartość mają zdjęcia, na których coś się dzieje. Jednak nie znając zachowań tych zwierząt, łatwo przeoczysz ciekawe sytuacje. Jeśli nie jesteś pasjonatem koni i nie znasz ich zachowań, poproś o pomoc kogoś ze środowiska jeździeckiego bądź hodowcę; koniarze to w większości gawędziarze - o koniach mogą rozmawiać godzinami, chętnie pomogą.
Otóż nie, to nie jest  żyrafa!


Konie w ruchu

Nie ma nic piękniejszego niż koń w galopie. W tym przypadku potrzebujesz pomocy, chyba że mówimy o arabach w Janowie lub Michałowie, wracających wieczorem do stajni bądź wychodzących rano. Jeśli chcesz się skupić na jednym koniu w galopie, potrzebujesz kogoś kto będzie "rozmawiał" z koniem. Powinieneś wybrać punkt, z którego będziesz miał odpowiednie światło, ale również nie będziesz stał na drodze konia, tak żeby zadbać o bezpieczeństwo swoje i sprzętu.


Trening

Ktoś poprosił cię o zdjęcia w czasie treningu, ale nie wiesz jak ugryźć temat. Spokojnie, wystarczy porozmawiać i dowiedzieć się, co jest ważne w tym treningu. Jeśli np. trening jest skokowy, ustaw aparat w tryb seryjny i rób zdjęcia od momentu wybicia przed przeszkodą do momentu lądowania. Trochę trudniej jest w przypadku treningu ujeżdżeniowego - musisz się już trochę orientować jak wyglądają wykonywane figury i jak powinny być sfotografowane. W następnych wpisach postaram się ten temat rozwinąć.


Obsługa i opieka

W przypadku czyszczenia, zaplatania grzywy, zabiegów pielęgnacyjnych, ale również w czasie zabiegów medycznych sprawa jest łatwiejsza; koń zajęty jest tym, co się dzieje bliżej. Jednak i w tym przypadku powinieneś poprosić o uwagę osobę obsługującą i sprawdzić, jak koń zareaguje na dźwięk migawki. Jeśli reakcja jest spokojna, dobra nasza, puszczamy wodze fantazji.
Podczas mycia, czy innych zabiegów pielęgnacyjnych
najczęściej koń nie zwraca uwagi na oddalonego fotografa.


Dokumentacja rehabilitacji kopyt

Może się zdarzyć, że ktoś poprosi cię o wykonanie dokumentacji fotograficznej kopyt przed i po struganiu. Jeśli nie wiesz, na co zwrócić uwagę, dokładniejszy opis znajdziesz w osobnym wpisie. Z całą pewnością przyda się ktoś do pomocy, kto będzie odwracał konia tak, aby światło na planie było jak najlepsze.

Przygotowanie fotografii na potrzeby sprzedaży konia

Zdarzają się różne sytuacje w życiu, czasem trzeba konia sprzedać bądź oddać w dobre ręce. Z całą pewnością przy sprzedaży pomoże dobry opis, ale również zdjęcia, na których będzie dokładnie widać konia. Dobre zdjęcia dla wprawnego koniarza dadzą informacje o stanie zdrowia konia. Na pewno warto rzetelnie i zgodnie z prawdą opisać zwierzę przygotowywane do sprzedaży. Uczciwość popłaca, a ładne zdjęcia porządnie wyczyszczonego i zadbanego konia pozwolą osiągnąć dobrą cenę za zwierzę. Przygotowanie konia do sprzedaży opiszę w innym wpisie.

środa, 3 maja 2017

Zamiast wstępu

Bardzo długo zastanawiałem się nad sensem pisania bloga. Nie mam zapędów dydaktycznych, raczej to ja czegoś szukam, czy to w publikacjach papierowych, czy też w internecie.
Jednym z powodów, dla których mógłbym pisać o fotografii, może być stworzenie prywatnego notatnika, ale mam taki na papierze, więc powód jest słaby, chociaż z drugiej strony, gdybym pisał blog, ktoś jeszcze mógłby skorzystać z mojego doświadczenia i wiedzy. Może okaże się dla kogoś przydatny. Postaram się w sposób prosty pisać o fotografii analogowej i cyfrowej, jak również o późniejszej obróbce, czy to na komputerze, czy w ciemni. Postaram się też napisać czasem coś o stronach www i przygotowaniu grafik i zdjęć dla internetu.

Pierwsze moje doświadczenia z fotografią sięgają wiosny 1995 roku, kiedy to mój ojciec pokazał mi aparat, Smiena 6. Stosunkowo prosty i łatwy w obsłudze aparacik radziecki, z migawką centralną i wbrew pozorom dość fajnym obiektywem. Używałem wtedy dostępnych na bazarach u "Ruskich" błon foto 65. Dopiero po latach, jak zacząłem wspominać, doszedłem do tego, że już wtedy wywoływałem forsownie. Mianowicie błona ta miała nominalną czułość 65 Gost, czyli jakieś niecałe 20 DIN, czyli nieco mniej niż 80 ASA. Ja nie wiedząc jak naświetlać, naświetlałem na 100 ASA za pomocą tabel i później - tato, ratuj. No i ratował. Różnica w naświetleniu była niewielka, bo jakieś 1/2 EV, do tego biorąc pod uwagę najpierw naświetlanie na tabele, więc na dobrą sprawę na oko, efekty były niezłe. Dopiero później do dyspozycji miałem światłomierz Leningrad-2. Bez wiedzy o systemie strefowym na dostępnym sprzęcie, mimo wszystko dawałem radę poprawnie naświetlić i wywołać. Praca w ciemni już wtedy wciągnęła mnie jak bagno partyzanta. A partyzantką fotografia w latach '90 była, trudno było bowiem dostać jakieś konkretne błony czy specjalną chemię.
Kolejnym moim aparatem był Zenit E z selenowym światłomierzem na obudowie. Do dzisiaj nie wiem, co on wskazywał, bo z całą pewnością nie to, czego oczekiwałem (selenowe sensory szybko się starzeją i pokazują głupoty). W końcu około roku 2000 kupiłem Revue ML czyli brandowaną Prakticę MTL5. To był sprzęt! Światłomierz TTL (trough the lens) który zawsze działa, migawka blaszana (co prawda głośna jak przeładowywany AK-47). Do tego seria coraz tańszych radzieckich bądź niemieckich szkieł. Do dzisiaj zastał mi lustrzany radziecki obiektyw 500 mm, i szerokokątny 20mm. Od tego czasu miałem kilka różnych Praktic, Canona EOSa 33 (nie przypadł mi do gustu chociaż sprzęt porządny), kilka różnych aparatów jak Carena - wszystko na M42. Minoltą mi się dobrze fotografowało; nie pamiętam modelu, ale miała magnetyczny spust migawki. Fotografowałem też średnimi formatami, Kiev, Praktisix IIa, Pentacon Six. Średni format jakiś czas temu porzuciłem, sprzęt sprzedałem, bo był za ciężki (swojego czasu wyjechałem na plener z pięcioma aparatami i akcesoriami, pogoda nie dopisała a i zdjęć mało zrobiłem bo zanim zrzuciłem bagaż, zanim wybrałem odpowiedni zestaw... Wyleczyłem się z tego już na szczęście). Może jeszcze wrócę kiedyś do średniego formatu, na razie mam tylko dwa aparaty małoobrazkowe (Praktica MTL5 oraz Porst CR7 z całym systemem obiektywów). Nie kolekcjonuję sprzętu. Mam też jakieś cyfrowe, może kiedyś opiszę obszerniej czym fotografuję i dlaczego.

Wracając do analogów, napiszę jeszcze tylko dlaczego w XXI wieku ciągle robię coś analogowo. Nowoczesna fotografia w pogoni za zwiększaniem jakości i rozdzielczości obrazu coś zatraciła. Nie chodzi już nawet o ziarno błony filmowej, bo są filtry, które potrafią całkiem nieźle ziarno naśladować. Obraz w procesie chemicznym powstaje zdecydowanie inaczej, niż ten zapisany przez matrycę cyfrową. Nie wnikając nawet w szczegóły tych odmiennych procesów, zdecydowanie analogowy nawet zeskanowany z kliszy obraz jest inny, ma swoje cechy, ma swój niepowtarzalny charakter.
Nie zamierzam forsować tezy, że jakiś rodzaj fotografii jest lepszy niż inny. Fotografia analogowa jest inna i bardzo cieszę się, że obok cyfrowych mogę posługiwać się również technikami analogowymi. Do takiego podejścia zachęcam wszystkich.